Menu

W roli rodzica z ASD w tle

Mam autyzm,własne dzieci i nie zawaham się o tym pisać.

Rodzicielstwo - zderzenie z rzeczywistością.

mamza

Odkąd pamiętam, zawsze chciałam być mamą. Zawsze chciałam mieć dzieci i często wyobrażałam sobie, jakim rodzicem będę. Oczywiście w swoich wyobrażeniach byłam mamą absolutnie cierpliwą, ciepłą, wyrozumiałą. Oczekiwałam, że ZAWSZE będę reagować na potrzeby swoich pociech i absolutnie NIGDY nie pozwolę sobie na żadną formę agresji. Przebywanie z dziećmi miało mi dostarczyć niesamowitych wrażeń doświadczania więzi, miłości itd. I jak dziś to sobie przypominam to mnie mdli a w mojej wyobraźni szaleją tony falbanek w kolorze pudrowego różu... STOP

Nie wiem, czy o tym wiecie, ale rodzicielstwo tak nie wygląda (niezależnie od typu układu nerwowego matki), ja nie wiedziałam. Był nawet moment, w którym poczułam się strasznie oszukana, bo to nie miało być tak... 

Nie miało być tak, że moje dziecko godzinami wije się w nieutulonym krzyku o stałym natężeniu a ja nie umiem mu w żaden sposób pomóc. Przecież KAŻDA mama w końcu uczy się różnicować płacz i WIE, kiedy jest głodne, kiedy ma mokro, a kiedy potrzebuje bliskości. No przecież WIE, wszędzie tak piszą. Czy są na sali mamy?

Nie miało być tak, że ani potrzeby dziecka (cholera wie jakie, bo nic mu nie pasowało), ani moje - zupełnie podstawowe - nie będą zapewnione w absolutnie najmniejszym stopniu. Nie miało być jak na wojnie, gdzie wszystkie cele sprowadzają się do jednego: przeżyć. Przeżyć kolejny moment, dzień, noc, tydzień, miesiąc...

Nie planowałam się tak bać.... siebie i swoich reakcji w momencie gdy BEZSILNOŚĆ, ZMĘCZENIE, w kosmos przekroczony poziom PRZEBODŹCOWANIA, SAMOTNOŚĆ (bo nikt nie rozumiał i nie umiał pomóc, bo nikogo, kto umiałby - nie było) sumowały się w poziom frustracji nie do opanowania. 

Jako osoba z ASD, a ponadto DDA mam bogaty bagaż traum. Ale absolutnie nic nie może się równać z tą jedną - zostania mamą high need baby - synka z Zespołem Aspergera. 

Do dziś nie wiem, jak udało mi się przetrwać pierwszy rok jego życia. Był to taniec na linie nad przepaścią pełną lawy. Udało się - jestem herosem. Stworzyliśmy więź... OKLASKI!

Dziś po tamtym lęku, niekontrolowanych wybuchach, niepewności, samotności, niezrozumieniu, chaosie nie ma już śladu. Dziś jestem mega świadoma siebie, mam spójną koncepcję swojej osobowości, znam swoje potrzeby, a dzieci (bo potem przyszedł czas na drugie:)) są już starsze i w emocjonalnych momentach mogę oddać im część odpowiedzialności za siebie. O rany, jaka ja jestem szczęśliwa.

Było warto. W moim przypadku macierzyństwo kopnęło mnie w rozwoju o lata świetlne i przede wszystkim... zmusiło do rozwoju własnej świadomości. Bo jestem z pokolenia, w którym diagnozy autyzmu stawiano najczęściej dzieciom z niepełnosprawnością intelektualną. Te inteligentne były po prostu niegrzeczne, niewychowane, uparte, krnąbrne i leniwe. W dorosłość wkroczyłam więc z niepochlebnym zdaniem o sobie i absolutnym brakiem świadomości co mam, a czego nie. Z tego braku się wyleczyłam. 

Masz ASD i chcesz zostać rodzicem? WARTO, zaszczep się jednak na trudne momenty, zbuduj sobie krąg wsparcia z mądrych osób i nie bój się prosić o pomoc. Rodzic to aż człowiek i tylko człowiek.

cdn...

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [MamaKuby] *.multi-ip.pl

    My NT też tak to odczuwamy :-)

  • Gość: [AMMZ] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Tylko rodzic z ASD ma całe życie po górkę, najpierw jako dziecko, a potem wychowując swojego potomka z Zespołem Aspergera. Najczęściej nie ma się zrozumienia od innych. Bardzo dobry tekst, dziękuję.

  • Gość *.dynamic.chello.pl

    Ja czułam dokładnie to samo a jestem NT. Czułam się oszukana przez gazety i tv, że macierzyństwo to bajka, śliczny różowy uśmiechnięty bobas a mama wypoczęta i zrelaksowana. Ale to już za mną :)

  • Gość: [rodzinnieASD] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Masakrah :) Genialnie że w końcu pojawiło się coś o ASD ugryzione od tej strony , przeciez to wcale nie jakieś rzadkie wyjątki . Momentami jakbym własne zdania z ust wyjęte zobaczyła :)

  • Gość: [Zlotko] 178.159.131.*

    Moja córa- lat6, spektrum, też już planuje swoje potomstwo- Tosię i Tymka i mają być bliźniakami. A co do macierzyństwa trudnego dziecka- czyli tej właśnie mej pierworodnej dokładnie takie same stany, emocje mi towarzyszyły, przede wszystkim samotność (pierwsza z mojego "towarzystwa" miałam dziecko, mąż w pracy a takie małe, różowe coś tylko żądało uwagi) i niemożliwość wykonania najprostszych czynności czy potrzeb. Nie spała tylko się darła a jak przestała to już urosła :) A mi się już z pełną świadomością zagrożeń zachciało kolejnego.... i kolejnego i może by mi się jeszcze chciało bo takie małe, słodkie, obślinione ciałko jak się do Ciebie uśmiechnie, przytuli, da buziaka to od razu świat jest lepszy a Ty jesteś bezapelacyjnie szczęśliwa- w każdym razie ja:) aa zapomniałam nadmienić że raczej jestem totalnie typowa więc nie jest to jedynie problem mam ze spektrum.

© W roli rodzica z ASD w tle
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci